Fot. Robert Wróblewski |
Aktualnie jestem na etapie utrzymania sprawności i wagi, choć w momencie pisania muszę przyznać, że ze względu na pewne, niezależne ode mnie okoliczności musiałem zredukować swoje treningi. Mam nadzieję, że niebawem je wznowię, bo wyraźnie odczuwam ich brak.
Jeżeli chodzi o narzędzia, czyli aktywności, które lubię, to jedną z nich jest jazda rowerem. Bardzo lubię samotne przejażdżki, a nawet wyprawy. Ze względu na rowery jakie posiadam jeżdżę głównie szosami, staram się wybierać te mniej uczęszczane, ale nie wykluczam innych nawierzchni i bardziej wymagających terenów.
Przypuszczam, że w latach dziecięcych, czy młodzieżowych w ciągu jednego dnia potrafiłem przejechać więcej niż 84 kilometry, a chwili obecnej, gdy to monitoruję jest to mój rekord dzienny. Jestem przekonany, że wszystko jeszcze przede mną.
Kolejną taką, aktywnością, którą bardzo lubię jest kalistenika, czyli trening własnym ciałem. Przez fakt, że (znowu) lubię ćwiczyć samotnie, ta forma mi bardzo odpowiada. Staram się ćwiczyć 5 razy w tygodniu, ale nie zawsze praca czy inne działania mi na to pozwalają.
Bardzo lubię wyprawy górskie, może nie jestem himalaistą, bo Tatry czy inne polskie góry mi w zupełności wystarczą, ale od dziecka lubię chodzić po górach. Tutaj w przeciwieństwie do innych moich aktywności lubię mieć towarzystwo. Nie koniecznie wycieczki kilkudziesięcioosobowe, ale zwykłe wypady ze znajomymi lub rodziną są idealne.
Bardzo lubię pływać, ale spędy nad jeziorami mnie nie interesują, więc alternatywnie wolę basen. Oczywiście, małe ciche jeziorko, bez cymbergaja jak najbardziej.
Są też dyscypliny sportowe, którym kibicuję, albo inaczej, które lubię oglądać. Jedną z nich, od wielu lat jest nasza narodowa piłka nożna, ale głównie na poziomie reprezentacji. Kiedyś trochę więcej śledziłem, aktualnie spoglądam w kierunku piłki co dwa lata, na "Euro" i "Mistrzostwa Świata". Niezależnie od tego czy Polska się zakwalifikuje czy nie, po prostu lubię oglądać. Mam to szczęście, że piłkę nożną oglądam wspólnie z żoną, więc te dwa turnieje, traktujemy bardzo poważnie i staramy się śledzić wszystkie spotkania. Kolejną taką dyscypliną był boks, niegdyś bardzo wnikliwie śledziłem poczynania bokserów, teraz zerkam. Chętniej oglądam mieszane sztuki walki, czyli MMA. Tutaj mam na myśli poważne federacje. Freaki mnie nie interesują. Głównie skupiam się UFC i rodzimej organizacji KSW. Mniejsze federacje rzadziej, ale też chętnie zerkam. Oglądam pełne gale, a nie wybrane walki, to pozwala mieć rozeznanie.
Podsumowując, zakładam, że na blogu mogą się pojawiać posty nawiązujące zarówno do moich aktywności jak i refleksji na temat tego co widziałem w sporcie.
Komentarze
Prześlij komentarz